Pani Bronisława z mięsnego na rogu kocha Sylwestra za to, że jest jej mężem i jej nie bije, mimo, że od czasu do czasu zupa jest za słona, a kotlet surowy. Pan Henryk z kiosku ruchu koło przystanku, kocha Sylwestra, bo w tym dniu ma najwyższy utarg w całym, długim roku i chociaż zamyka wcześniej niż zwykle, musi prosić pół rodziny o pomoc w konwojowaniu gotówki. Pani Helenka z kawiarni Bistro zapewnia, że Sylwester
1 jest cool, bo tego dnia organizuje rozkręconą, całonocną imprezkę dla tłumu wyposzczonych tańca ludzi, a do tego zasobnych w gotówkę i lubiących dobrą kuchnię spod znaku dziczyzny. Pan Marek, taksówkarz z dziada pradziada jest zdania, że Sylwester to idealny dzień, bo, co prawda trzeba pracować, to jest tyle roboty, że kasa sama pcha się do portfela. Jedynym szkopułem jest fakt, że trzeba być uważnym, bo klientela tego dnia jest wyjątkowo podchmielona i chętna do waśni. Pani Eugienia, sprzątaczka na starym osiedlu w przeciwieństwie do większości mieszkańców nie kocha Sylwestra wcale, bo taki bałagan ludziska zostawiają po sobie na drugi dzień, że nie wiadomo gdzie ręce włożyć i jak to wszystko posprzątać...? A jakie nam refleksje przychodzą do głowy związane z tym dniem? No cóż, może spróbujmy sobie odpowiedzieć na to pytanie zanim zaszumi nam w głowie dobrze schłodzony szampan...